Duchy - Energie - miejsca , historie prawdziwe

Duchy - Energie - miejsca , historie prawdziwe

Autor: wróżka issi / Ilość odpowiedzi: 25 / Kategoria: Tarot

  • Jak umierał mój ojciec byłam przy nim . Miałam zaledwie siedemnaście lat . Pół roku do przodu czułam ,że z nim coś się dzieje . Nie przebywałam blisko niego , wychowywała mnie ciocia . Napisał list , że musi mi coś przekazać . mam przyjechać do miasta w którym mieszkał . Kochałam go , ale mój upór wygrał . Dla zasady nie posłuchałam . Wiedząc co chce mi powiedzieć , nie mogłabym kłamać . Znaliśmy się jak łyse konie i mimo setek kilometrów jakie nas dzieliły oraz rzadkość spotkań od śmierci mamy , nie zmieniły nic w zachowaniu . Mój ojciec wiedząc jaki mam dar chciał upewnić się czy nadchodzi jego czas . Widziałby to w moich oczach . Dlatego nie pojechałam pół roku prędzej . on też chyba wtedy jeszcze bardziej się upewnił ,że celowo tam nie pojechałam . Pojechałam dziesięć dni przed śmiercią , żeby się z nim pogadać i się pożegnać . Świadomie zajechałam i z nim byłam . Umarł na moim ramieniu . Zanim tak się stało , dużo rozmawialiśmy na temat wybaczania i wielu innych spraw . Ostatnie dni , może dwa jak przy nim siedziałam i patrzyłam jak gaśnie . Podłączyłam się pod ojca . Gadałam z jego Duszą , nie z nim . Czasami patrzył na mnie ze złością i powtarzał coś po kilka razy żebym wyraźnie słyszała . Czasami głośno mówił ..Co pytasz , bo nie rozumiem . Wtedy spokojnie odpowiadałam ,że nic nie mówię do niego .On zły że kłamię go mówić , że o nic nie pytam powtarzał ,że mam jeszcze raz zadać pytanie ale głośniej . W dzień przed śmiercią czułam już , że atmosfera nie jest już Ziemska , każdy zaglądał do ojca czy oddycha ,ja też czasem siadałam i pytałam czy coś potrzebuje i że ten jeden raz ma mi nie zrobić świństwa .

  • . Ojciec wiedział o co chodzi . Wołał mnie co jakiś czas i pytał czy widzę to co on . Czułam , ale nie widziałam przez jakiś czas tego co on . Aż godzinę przed śmiercią zobaczyłam jak on mamę i babcię . Wtedy włączyło mi się czerwone światło . Czuwałam nad nim na całego . Kiedy o trzynastej trzydzieści osiem mnie zawołał ostro po imieniu , już byłam . Usiadł gwałtownie i chwycił mnie za rękę . Patrząc żywo w oczy moje powiedział schowaj mnie szybko schowaj . Uśmiechnęłam się i ścisnęłam jego dłoń . Walczył , odsuwał krzesło z pod stolika i mówił wywal ją tam klęczy przecież widzę . W duchu mówiłam do niego spokojnie . Kuzynka uciekła zrobiło się zamieszanie a ja siedziałam obok mnie on z głową na prawym ramieniu powtarzał , że jestem silna ale tego zrobić nie mogę . Położyłam go na łóżku i dałam odejść . Sama byłam w transie , wyszłam z niego jak kuzynka mną szarpała , że mam się ocknąć to nic już nie da . Za wszelką cenę chciałam mu podać swoje życie .. taka wymiana energetyczna . Góra nie pozwoliła . Jak czuwałam w nocy , to mi się przysnęło . W pół śnie moim , ojciec stał obok i mówił ,że tak nie mógł bo przecież kilka miesięcy prędzej poddał się sam . Kiedy mógł się leczyć – Stwierdził ,że nie ma sensu bo jest już cholernie zmęczony i że to podejście rodzinne .O czym za kilkanaście lat miałam się przekonać .

  • Pracuję z dziećmi i dorosłymi oraz obserwuję zwierzęta i widzę reakcję na coś , czego nie da się do trzech miesięcy i dalej do roku czasu jak śpią uśmiechają się . Zgodzę się , że te starsze od czwartego miesiąca mogą śnić o swoich przeżyciach z dnia i dlatego się uśmiechają lub robią podkówkę z powodu przykrego sennego obrazu . Ale te malutkie dziecinki , mające zaledwie kilka dni , parę tygodni błogo się uśmiechają . Śnią o swoich doświadczeniach , o których w snach mówią im obrazy , kolory i delikatna muzyka oraz wszelkie doświadczenia z prenatalnego czasu . Jednak jest jeszcze coś , coś o czym później nie pamiętamy . Z czasem nasza Dusza adoptuje się na Ziemi i wypiera z pamięci czas w którym przebywała w przestrzeni Kosmosu . Ludzie starsi zwykli mówić o malutkich śpiących dzieciach . .. ,, Popatrz śni o aniołkach ‘’ Posunę się dalej . Widziałam malutkie dzieci umierające . W chwili poprzedzającej przejście , Tam na drugą stronę po prostu uśmiechają się . Z ufnością oddzielają swoją Duszę i wracają skąd przyszli na krótką chwilę . Dzieci starsze budzą się w nocy i płaczą albo mówią do kogoś kogo nikt inny nie widzi . Nasz rozum z powodu ukształtowania w realistyczne poglądy nie dopuszcza faktu , że dziecko widzi więcej . Intuicja i otwarte trzecie oko u dziecka to żadna nowość . Ważny jest otwarty umysł na rozwój w sferze duchowej . Dociekanie prawdy z ciekawości na podstawie obserwacji to dobry sposób na rozwój swojej osobowości szczególnie tej duchowej .
    Na podstawie obserwacji i pracy z dziećmi oraz ich rodzicami mogę śmiało stwierdzić , że dzieci mają czystą strukturę duszy i umysłu . Rodzice potrafią szybko wyłapać zdolności swoich dzieci , co zatem niesie często szkodę w przyszłych relacjach z dziećmi . Podziwiam mamy a nawet rodziców , którzy świadomie i chętnie współpracują ze mną . Powołam się na przykłady z doświadczeń .

  • Dwa lata temu przyszła do mnie Pani , która jest wierzącą osobą . Jej babcia była uzdrowicielką . Kobieta zna świat ezoteryczny od strony kuchni . Trafiła na mnie za sprawą koleżanki i długo się na czekała na wizytę u mnie . Ale któregoś dnia zadzwoniła z Londynu zapłakana więc umówiłyśmy się , że jeśli będzie w Polsce to mnie odwiedzi . Tak tez się stało , za kilka tygodni spotkałyśmy się u mnie . . Powiedziałam jej , że najpierw musimy zacząć od niej i jest to przyśpieszona forma kształtowania jej miejscem w którym ona mieszka , bo na tamten moment nie mogli się przeprowadzić – Tak wynikało z jej relacji . Wic trzeba znaleźć wyjście . Znalazłyśmy wyjście i formę dalszego kontaktu . Syn mojej klientki miał zaledwie trzy i pół roku . Jako jasnowidz nie pracuję na bazie kart w takich sytuacjach ani etyka nie pozwala mi grzebać w strukturze Duszy dziecka . Mogę tylko patrzeć jego oczyma i widzieć to co on widzi . Nie pozwoliłam matce mówić o jej skojarzeniach . Po moim spojrzeniu na sprawę wspólnie doszłyśmy do podobnych wniosków , ale żeby być wiarygodną nie mogłam pozwolić jej mówić zanim ja sama nie zobaczę i jej powiem co widzę . Na mamie wywarłam duże wrażenie . Nie znałam ani położenia domu , jego wieku ani tego co jest przyczyną , że ojciec chce poddać to małe dziecko niebezpiecznym egzorcyzmom . Pomijając , że tata był fanatykiem religijnym i zbyt szybko ale zmiennie wyciągał wnioski z relacji żony oraz obserwacji dziecka . To mama jeszcze swoim lękiem podsycała sytuację . Patrząc na Wibrację Duszy zauważyłam , że dziecko ma włączony dar widzenia . To naturalne w tym wieku . Często obserwuję dzieci jak rozmawiają z kimś albo opowiadają mi o czymś co doskonale widzę i rozumiem . Rodzina mieszkała w starym piętrowym domu łączonym szeregowo . Dom był ładny i jasny . Salon był ładny ale jak widzę przebudowany . inaczej ustawione są okna i drzwi . Prawdziwy zachowany kształt mieszkania jest zachowany w mieszkaniu za ścianą u sąsiadów . Tak to prawda stwierdziła mama chłopca . No właśnie i dziecko widzi chłopca trochę starszego od siebie i psa niedużego , z łatkami białymi . Prawda – mówi mama , która zszokowana tym co mówię miała oczy jak pięć złotych . Chłopcy razem się bawią i rozmawiają . Ten chłopczyk przychodzi ale się czegoś boi , ciągle się ogląda . To prawda znów kobieta potwierdza . Mój syn mówi tu jest też pan zły bije chłopca , chłopiec się boi mamo . - ( Zapomniałam jak miał na imię nie będę wymyślać ) . Tak ta rodzina kiedyś miała mieszkanie duże połączone i tu zdarzyła się tragedia . Ojciec zabił całą rodzinę i na końcu się powiesił . Oczywiście tu kazałam poszukać w starych informacjach o domu jaka jest jego historia . Kobieta wróciła do Londynu i szukała . Zmroziło jej krew jak przeczytała historię tego domu . Z czasem uwolniliśmy tego chłopca od domu w którym ze strachu trzymał się miejsca tragedii , oraz jego rodzinę . Natomiast syn mojej klientki przestał rozmawiać z niewidzialnym chłopcem . Za to zadaje dużo pytań , które jak na małe dziecko są poważne i na pewno wynikają z obserwacji Duszy innych osób i miejsc . Praca nad rodziną trwała parę miesięcy , mamy stały kontakt . Jednak dużo zaszło zmian za sprawą mamy , która bardziej otwarła się na potrzeby duchowe i rozwój . Uchroniła w ten sposób siebie i dziecko przed trudnymi doświadczeniami , które w ogóle nie wymagały leczenia psychiatrycznego i egzorcyzmów dla dziecka , jak insynuował mąż klientki .

  • Druga historia związana z dzieckiem , które widzi duchy .
    Rok temu przyszła do mnie klientka na seans . nie mając z kim zostawić dzieci po prostu przyprowadziła je z sobą . Nie byłam zadowolona bo nie lubię jak dzieci są w miejscu gdzie dłubie się w życiu i sferze duchowej . Zwykle dziecko jest jak latarnia dla nieproszonych niskich energii . Na szczęście dzieci zajęła moja najmłodsza córka na czas w którym pracowałam z ich mamom . Kiedy skończyłyśmy i wyprowadzałam ich do drzwi . Dziewczynka podeszła do mnie i przytuliła się . Nie byłam zaskoczona , raczej był to miły gest . Jednak mimo wszystko poczułam że mała chce mi coś przekazać . Pochyliłam się jak mam w zwyczaju i zapytałam . Czy chciałabyś mi coś powiedzieć ? widzę , że jesteś wyjątkowa i widzisz więcej niż mama . Dziewczynka mająca zaledwie siedem lat powiedziała mi , że często widzi panią za oknem , która na siebie każe mówić babciu . Nie boję się jej , ale wiem ,że jej nie ma tu na Ziemi . wiem , że ona przychodzi z nieba . Zaraz poczekaj serce . widzę to samo co ty . Czy ta babcia ma chustkę na ramieniu nie zbyt dokładnie przewieszoną ? Tak mówi dziewczynka . Pani ją zna ? Nie , ale ją widzę . Dziecko ze mną ciągnęło temat a mama przysłuchiwała się i kiwała głową . Na sam koniec naszej rozmowy powiedziała , że wie kto to jest . Była to babcia jej a prawnuczkę upodobała sobie jako osobę , nad którą czuwa . Najważniejsze jest to , że dziecko nie bało się i co dziwne nie opowiadało swojej mamie o doświadczeniach . Mama zdziwiona zapytała mnie dlaczego jej córka czekała z tym aby podzielić się właśnie ze mną swoim doświadczaniem . Odparłam zupełnie szczerze , że jako pierwsza ją zachęciłam do takich zwierzeń . Mogłabym takich doświadczeń przytoczyć mnóstwo , ale nie o to chodzi , że dzieci widzą duchy . Tylko o fakt , że Dusza moim zdaniem jest widzialna . Bez względu na to , ile lat minęło od śmierci osoby , którą widzimy jako nie fizyczną postać .

  • Dzieci czują kto jaki jest
    Na pewno spotkaliście się z taką sytuacją , że dziecko , nawet to malutkie dzieciątko jak widzi kogoś to chce lub nie chce iść na ręce . Można by się spierać na temat tego jaki dziecko ma charakter . Mówi się , , cygańskie dziecko idzie do każdego ‘’ albo ,, co mu się stało nie chce iść do tej osoby na ręce ‘’Otóż osoby dorosłe emanują energią pozytywną albo mniej pozytywną . Dzieci to czują . Dlatego też , jeśli dziecko uprze się , że dziś nie pójdzie do ukochanego dziadka na ręce albo nie chce na dany moment z kimś przebywać to dajmy mu spokój . Nic na siłę . Dzieci Lubielą czyste intencje . bywa ,że dziadek lub członek rodziny źle się czuje , albo ma zły nastrój . biorąc dziecko na ręce albo chcąc przebywać z dzieckiem po prostu zwyczajnie uzdrawia swoje Pole Energetyczne . Mały człowiek chce tylko się chronić . Pamiętam siebie jak miałam siedem lat . Dom był gościnny i różne osoby przewijały się . Wiele osób chciało żebym przyszła i opowiedziała coś . Czasem ktoś chciał na siłę przyłączyć się do zabawy ze mną . Niestety odsuwałam się i koniec . Zdarzało się , że mojej babci mówiłam o kimś coś , co było prawdą . W niedługim czasie sprawdzało się albo było faktem znanym nielicznym osobom . Moja babcia też widziała więcej i ja byłam jej takim duchowym barometrem . Rozumiem świat małego dziecka i jeśli chcę zobaczyć oczami takiego malucha , to widzę wyraźnie co w tej malutkiej główce się dzieje . Co widzi . Jak analizuje sytuacje i zdarzenia z jego udziałem w brew pozorom w mistycznych doświadczeniach .

  • Codzienność z dziećmi , które widzą więcej
    Jak już wspominałam pracuję z dziećmi od zawsze . Teraz bardziej na co dzień . Któregoś dnia , może z miesiąc temu chłopiec dość energiczny zaskoczył mnie swoim zachowaniem . Mimo ,że mam do czynienia z dziećmi w dużej grupie to potrafię dostrzec i rozszyfrować bardzo szybko naturę malucha . Jego słabe i mocne strony nie są dla mnie zagadką . Jedyne co mnie śmieszy i rozbraja , to fakt że takie pięciolatki potrafią już tak się gimnastykować w sferze psychicznej manipulacji , żeby tylko wyjść na swoje , że to mnie jeszcze bardziej motywuje do obserwacji małego człowieczka . Wracam do chłopca żeby nic mi nie umyło . Otóż ten mały człowiek pełen witalności i pomysłów potrafi wyprowadzić z równowagi i zaraz rozczulić człowieka do granic . Szczególna uwagę zwracam na niego dla jego bezpieczeństwa oraz jego małych współtowarzyszy . Jest w nim coś szczególnego . Jego prostolinijność z domieszką ciekawości i próbowania cierpliwości innych prowadzi grę . Gra nie opiera się tylko na fundamencie emocjonalnym , ale emanuje Magnetyczną Mapą synchronizującą raz na plus raz na minus . Monotonnie to było by nudno . Jego Dusza jest starsza od jego ciała i rozwoju mózgu . Jak na ten wiek to najłatwiej zauważyć . Dusza idealnie rozdziela rozum , emocje i magnetyczne synchronizowanie się z otoczeniem. Kiedy zachowuje się jak pięciolatek , jego cała osoba bawi się i obserwuje swoich rówieśników . Czasami coś spsocą , ale to naturalne zachowanie dzieci w tym wieku . Jednak z punktu obserwacyjnego dostrzegam kilka razy dziennie jak ten sam chłopiec mierzy się ze mną mentalnie w sferze duchowej . Jak czuje , że może mnie podejść ,to przybiega i tuli się a zaraz potem idzie psocić . Prowokuje zaczepiając inne dzieci , nawet bijąc ich w tak wyszukany sposób , że sama zdziwiona kiedy on to zrobił . Oczywiście dzieciak zaraz przyznaje się , że to zrobił ale nie wie dlaczego . Nie próbuje znaleźć nic na swoją obronę . Po prostu uderzyłem nie wiem czemu . Przepraszam .

  • Któregoś dnia postanowiłam zmierzyć się z jego Duchem . Stałam i obserwowałam co chłopiec jeszcze wymyśli . Poprosiłam inne dzieci żeby nie bawiły się z nim jak ich uderzy . Tak też było . Każde z nich usiadło i rysowało albo robiło coś innego ale nie bawili się z nim . Mały podchodził i zachęcał do zabawy . Obiecywał , że już nie będzie taki niegrzeczny . Jednak żadne z dzieci nie chciało na ten moment z nim się bawić . Usiadł i patrzył na mnie ze złością i bezradnością . Ja udając ,że go nie widzę zachęcałam mentalnie … No pokaz co potrafisz kolego . Ty wiesz i ja wiem kim jesteś . Oboje wiemy , że dziecko samo z siebie nie jest aż tak cwane w tym wieku . Nagle chłopiec podszedł do mnie i zapytał .Co mówiłaś bo nie usłyszałem . Odparłam , że nic nie mówiłam . Mówiłaś przecież słyszałem . Głos jego był piskliwy i wymuszający . Nie chciałam wdawać się w dyskusję . Krótko mówiąc poprosiłam żeby znalazł sobie jakieś zajęcie . Chłopak odparł ,że nudzi się i nie wie co ma robić . Na to ja że może nawet na rzęsach chodzić jak potrafi . Ja chętnie popatrzę . Wymieniłam wiele zabaw i możliwości ( klocki , rysowanie , autka ) Nic go nie interesowało . Ściągnął z siebie bluzę i rzucił ostentacyjnie na stolik . Zaczął nerwowo chodzić i wykonywać ruchy jak dorosły . Wyraz twarzy zmieniał się jak u dorosłego cwaniaka i awanturnika . Głęboko patrzył mi w oczy . Wtedy w duchu do niego powiedziałam . Słuchaj jutro przyniosę wodę święconą z zakonu i wleję chłopcu do herbaty i wtedy go opuścisz na zawsze . Ale radzę ci zrób to teraz i wróć skąd przyszedłeś Nagle chłopak się rozpłakał i powiedział , że jest zmęczony i chce do domu . Powiedziałam , że za chwilę tata przyjdzie po niego . Wiedziałam , że idzie - widziałam mentalnie . Nie minęło dziesięć minut tato dziecka przyszedł i poszli do domu . Zapomniałam o tym incydencie aż do któregoś ranka . Mama chłopca przyszła i jak nigdy sama zaczęła mówić , że mały jest pobudliwy i że tak jakoś dziwnie się zachowuje . I chociaż mi się wyda to dziwne , to ona musi mi coś powiedzieć . No jest ciekawie se myślę . Prawdopodobnie coś robią niekonwencjonalnego , ale czekam aż zacznie mówić . Ona dalej nieśmiało ciągnie . Jeździmy do bioenergoterapeuty wie pani i jakieś zmiany w zachowaniu syna zachodzą , ale na codzień nie zawsze widzimy . Odparłam ,ze zachodzą zmiany a jakże . tylko że mały ma podłączenia , które mogą doprowadzić do tragedii bo dziecko jest agresywne i widzę wyraźnie , że coś przy nim wisi . Na szczęście zaradziliśmy kłopotom . Chłopczyk zmienił się . Jest energiczny , ale nie agresywny . Często opowiada innym dzieciom , że widział ducha który mu czasem kazał coś robić .Ale teraz już go nie ma poszedł sobie . Taki maluch nie wtajemniczony , nie rozmawiałam z nim nawet słowem o tych sprawach . jednak nie pozwoliłam aby ktoś panował nad tak małym człowieczkiem . Teraz uśmiechnięta buzia i wdzięczność w oczach mamy daje mi jeszcze więcej wiary w to , e warto czuwać nad losem innych . Synchronizacja Duszy nie musi być widoczna ważne , że ją czujemy a małymi gestami budujemy windę do Mocy czystej miłości dającą siłę dobrym sprawom .

  • Większość dzieci jak i ludzi dorosłych spotykam na co dzień od świtu aż do wieczora . Można by powiedzieć ,że praca u podstaw z Duszą jest męcząca ,a mi daje siłę i wiedzę z której teraz mogę coś naskrobać i dzielić się tą wiedzą z tymi , którzy są ciekawi moich spostrzeżeń i opowieści o doświadczaniu . Jestem tylko człowiekiem, ale czuję , ze moją rolą w życiu jest coś więcej niż zwykła egzystencja . Tak jakoś się składa , że robię to co kocham . Los za moje dobrze zdane egzaminy dojrzałości Duszy pozwolił wybrać co chcę robić . Sam podsuwa możliwości i ludzi godnych szacunku oraz szczerego lojalnego ofiarowania swoich intencji w ich stronę . Los szczodrze obsypuje mnie każdego dnia dobrem , mądrością , cierpliwością i szacunkiem dla samej siebie . Co za tym idzie . Przekładam te dary na sprawę innych . Nie ociągam się nie oczekuję . I dlatego mam wokół siebie dobroć ludzką .
    Może tak skaczę z tematem i rozluźniam wątki dodając co chwila jakieś nowe , ale patrząc z perspektywy czasu mogę odnieść się do wielu doświadczeń nie tylko swoich .

  • Chłopiec , który umierał . . .
    Parę lat temu przyjaźniłam się z kobietą mającą piątkę dzieci . Los nie szczędził jej trudu dowalił jej jeszcze karmę pracy nad chorym dzieciaczkiem . Mama sama w sobie była zaradną kobietą ale miewała jak każdy chwilę słabości . Praca z chorym dzieckiem , jest wyczerpująca . Nie przespane noce czujność za dnia zlewają się w jedną szarą całość . Gdy dzwoniła aby chwilę pogadać było wiadomo że czas ją pokrzepić . Wpadałam na chwilę zostając na długie godziny . Uwielbiłam te małe smyki i wspierałam kobietę .Chłopiec miał siedem lat i często mu czytałam opowiadałam różne historie . Przez dwanaście lat zajmowałam się siostrą więc nie było ciężko mi zmienić pampersa obmyć czy oklepać chłopaka aby nie dostał zapalenia płuc czy odleżyn . Któregoś dnia sam z siebie zapytał mnie czy istnieje niebo i Bóg . Gdy odpowiedziałam , że tak . To znów zadał mi pytanie . Powiedz mi ciocia czy jak umrę będę widział co robi mama i rodzeństwo . Zatkało mnie , ale się uśmiechnęłam . Tak robię jak nie wiem co powiedzieć . Czekał na odpowiedź więc sama musiałam dyplomatycznie wybrnąć z sytuacji . Patrząc mu w oczy powiedziałam . Jak myślisz Mateusz będziesz mógł widzieć a nawet czasem dać znak że jesteś blisko . Rozbroiłam chłopca zadając pytanie i tym samym odpowiadając . Chłopak zatopił się myślach z uśmiechem i ulgą poszedł spać . Kilka razy wracaliśmy do tematu . Któregoś dnia krótko przed śmiercią fizyczną zapytał mnie . Czy będzie mógł mnie odwiedzać bo jak już będzie na drugiej stronie to chce być blisko przy tych , których kocha i wie że będzie tęsknił . Odparłam że tak i że będzie kolejnym krukiem , który czuwa wraz z innymi nad życiem Ziemskim . Dlaczego krukiem zapewne jesteście ciekawi . Moi bliscy , zwłaszcza ci których kochałam i nadal kocham symbolicznie przypominają kruki . Kruk zawsze kojarzył mi się z tajemniczością , mądrością oraz długowiecznością . Kruk to ptak mistyczny ,który przenika świat widzialny i niewidzialny . Kruk jest szczególnie traktowany a dla mnie jest Totemem wieczności i więzi z bliskimi bez względu na odległość czasową i przestrzenną . Mateusz znał znaczenie mojego tatuażu oraz powód z jakiego powstał . Kiedy chłopiec odszedł byłam przy nim wraz z jego całą rodziną . Nikt nie płakał bo on nie chciał żeby płakać jak będzie zasypiał . Szukał wzrokiem przyzwolenia na wieczny sen . kiedy lekko się uśmiechnęłam i skinęłam głową tylko chwilę potrzebował . Długo siedziałyśmy przy nim i gadałyśmy o jego dzieciństwie . Wierzcie albo nie . Jego twarz była radosna i spokojna . Z mamą jego mam kontakt do dziś . Z Mateuszem też zwłaszcza jak mi się śni lub przyjdzie na myśl . Zaraz dzwonię do jego mamy i pytam co potrzebuje . Zwykle jest coś na rzeczy . Za nim Mateusz odszedł zastanawiałam się czy to jest pech czy szczęście doświadczać takich lekcji . Jak to się dzieje , że spotykają nas takie sytuacje . No właśnie . Krótko mówiąc Dusza wie czego chce i potrzebuje oraz dokąd zmierza . I tu racjonalizm zawodzi . Nie doszukamy się logicznej definicji z wiedzy naukowców . Raczej zwalą w najprostszy sposób na choroby psychiczne i omamy .

  • Każdy z nas widzi inaczej świat duchowy , który ma mnóstwo ścieżek i prowadzi do głębi z której to wyciągamy bogactwa swojej wiedzy . Doświadczanie , analizowanie - czasem kontrowersyjne , ale nasze własne . Jeśli macie kochani pytania albo coś was ciekawi zapraszam do komentarzy ...dyskusji ....

  • Całkowicie się zgadzam z wróżą Issi co do odpowiedzialności za czyny popełnione w poprzednich wcieleniach,nie możemy odpowiadać za czyny o których nie mamy pojęcia.Dusza przenosi zdolności i nic więcej.Tak zwana karma nie istnieje.Wróżka Henrietta


Dodaj własny komentarz

Odpowiedz w ramach tematu

Utwórz nowy temat

Dodaj nowy temat już teraz! Zapytaj eksperta.

Nowy temat